Góra: Dior Bonheur 468
Dół (L-P): Chanel Boy 54, MAC Sunny Seoul, MAC Crosswires
L-P: Dior Bonheur 468, MAC Crosswires, MAC Sunny Seoul, Chanel Boy 54
Do Londynu zawitała możliwe już ostatnia fala upałów i stwierdziłam, że to dobry moment aby podsumować co pojawiało się na moich ustach najczęściej tego lata. Na początek pierwszy i jedyny błyszczyk Dior Rouge Brilliant Lip Gloss w kolorze Bonheur 468. Jest to błyszczyk, przy którym moje włosy najmniej się przyklejają do ust w porównaniu do innych tego typu produktów i jest to też pierwszy błyszczyk z górnej półki, który postanowiłam wypróbować. Aplikator i konsystencja są idealne, po nałożeniu na usta po prostu zapominasz, że nawet coś na nich jest. Kolor tego błyszczyka to pudrowy róż i sprawdza się równie dobrze w dzień przy minimalnym makijażu jak i wieczorem ze "smokey eye". Ma też bardzo ładny delikatny pudrowy zapach i smak, nie na tyle mocny, żeby przeszkadzał, ale wiem, że dla niektórych z was może to być minusem. Do tego wzór opakowania równa się kunsztem z resztą kolekcji kosmetyków Diora, jest bardzo elegancki. Jeśli chodzi o długość z jaką utrzymuje się na ustach to jest to około 2-3 godziny, czyli podobnie jak błyszczyki innych marek. Następnie mamy dwie pomadki z MACa Crosswires i Sunny Seoul, obydwie typu creamsheen co oznacza, że mają kremową konsystencję i są dość dobrze napigmentowane. Wszystkie pomadki z MACa mają charakterystyczny waniliowy zapach i te dwie nie są wyjątkiem. Crosswires to pierwsza pomadka, którą kupiłam z MACa, ma bardzo ciekawy odcień spokojnego koralu. Lubię ją nosić w dni kiedy moja buzia jest zmarnowana bo ożywia twarz swoim kolorem. Jest tez dobra na te dni, kiedy masz ochotę na czerwoną szminkę, ale nie chcesz się zobowiązać do tego co wiąże się z całodziennym utrzymaniem jej na ustach. Na ustach utrzymuje się 4-5 godzin. Sunny Seoul w kolorze cukierkowego różu ma troszeczkę mniej pigmentacji i nie lubi się ze spiechrzniętymi ustami (wtedy nie nakłada się równomiernie), dlatego lepiej sprawdza się dla mnie latem niż zimą. Dodatkowo Sunny Seoul ma zdecydowanie więcej połysku niż Crosswires pomimo tego, że obydwie wywodzą się z tej samy rodziny creemsheen. Na ustach utrzymuje się 3-4 godziny. Na deser zostawiłam Chanel Rouge Coco Shine w kolorze Boy 54, pomadka która jest klasykiem. Kiedy nie mogę się zdecydować czym pomalować usta, wybieram właśnie ją. Ma lekki miły zapach i nakłada się ją bardzo gładko. Ma właściwości nawilżające, ale przez to nie jest zbyt trwała. Na ustach utrzymuje się około 2-3 godzin. Gdybym miała opisać tą pomadkę jednym zdaniem, to powiedziałabym, że jest to balsam do ust dla wykwintnych kobiet, który wyrównuje koloryt ust i nadaje im blasku. To podsumowuje moją letnią garderobę dla ust. Mam nadzieję, że lato tego roku fantastycznie wam upłynęło i że wy także cieszycie się jeszcze słoneczną i ciepłą pogodą.













